Reklama
  • Poniedziałek, 6 marca (13:05)

    Nieproszony gość – lamblia

Bardzo łatwo się nią zarazić, co sprawia, że to jeden z najczęściej atakujących nas pasożytów.

Kiedy już ten pierwotniak wniknie do naszego organizmu, szybko się w nim zadomawia. Nie gardzi też kotami czy psami, i to często właśnie od naszych pupili łapiemy tego pasażera na gapę. Pasożyty te mogą doprowadzić nawet do martwicy wątroby. Toksyny, które produkują, atakują też dwunastnicę, woreczek żółciowy, jelito cienkie, żołądek.

Cysty lamblii, czyli ta postać, która dostaje się do naszego układu pokarmowego, są bardzo odporne na warunki zewnętrzne. Wytrzymują chłód, suszę i wilgoć. Ukryte w ziemi i kurzu potrafią przetrwać nawet kilka miesięcy.

Reklama

Równie długo mogą się unosić w wodzie jeziornej; nawet w chlorowanej przeżywają 3 miesiące! Czekają na nosiciela, czyli żywą istotę, do której brzucha będą mogły się dostać. Gdy już do tego dojdzie, wędrują do dwunastnicy, pęcherzyka żółciowego i jelita czczego (to ta część jelita, która leży najbliżej dwunastnicy i w której jest wchłaniany pokarm).

Tu przyczepiają się do ścianek, przeobrażają w postać dorosłą i zaczynają się mnożyć. Jeśli ktoś w rodzinie ma lamblie, wkrótce będą je mieć wszyscy. Dwa, trzy tygodnie od zakażenia nimi sami stajemy się niebezpieczni dla innych, bo zaczynamy zarażać. Lamblioza (zwana też giardiozą) to jedna z „chorób brudnych rąk”.

Cysty lamblii wynoszone są przez nas z toalety, jeśli nie umyjemy rąk – a statystyki mówią, że myje je tylko jeden na dziesięciu mężczyzn! Na szczęście kobiety są bardziej skrupulatne. Cysty mogą czyhać też na ręcznikach, którymi wycieramy niedomyte części intymne.

Mogą się kryć nawet w miseczce z orzeszkami czy żelkami, po które sięga wiele osób

A prawie na pewno czekają na nas w pościeli, w której śpimy z ukochanym pupilem. Można je też złapać, pijąc nieprzegotowaną, zakażoną wodę (np. z jeziora) lub jedząc nieumyte owoce czy warzywa. Lamblie często bytują na truskawkach, ponieważ te owoce (podobnie jak lamblie) lubią wilgotną ziemię. W miejscu, gdzie bytują lamblie, rozwija się lekki stan zapalny.

Objawy mogą być różne. Wszystko zależy od tego, jakim gatunkiem pasożyta jesteśmy zarażeni (jest ich siedem, z czego dwa są groźne dla człowieka), jak dużo lamblii się namnożyło, w której części układu pokarmowego urządziły sobie główną siedzibę. A także od naszej odporności. Wiele osób nie ma żadnych objawów. Lamblie są u nich wykrywane przypadkiem podczas innych badań.

Niektórzy jednak reagują na obecność lamblii dość burzliwie. Mają kurczowe bóle brzucha, wodnistą biegunkę, mniejszy apetyt, wzdęcia, wiatry, sfermentowane stolce, często też są osłabieni i chudną. To ostra postać choroby.

Postać przewlekła jest mniej gwałtowna: odczuwamy bóle brzucha, cierpimy na wzdęcia, miewamy nawracające biegunki. Objawy same przechodzą, by za jakiś czas powrócić. Postać przewlekłą łatwiej jest zlekceważyć, ale wbrew pozorom to właśnie ona jest groźniejsza, bo na dłuższą metę drażniąca obecność lamblii może doprowadzić nawet do zaniku kosmków jelitowych.

To skutkuje problemami jelitowymi i głębszymi już zaburzeniami wchłaniania. Zdarza się także, że lamblie spowodują zapalenie dróg żółciowych, pęcherzyka czy stawów, a nawet uszkodzenie trzustki – na szczęście są to rzadkie przypadki.

Większość osób zakażonych lamblią nie wie o tym, że nosi ją w sobie

Jeśli u jednego członka rodziny zostanie wykryta lamblia, trzeba pod kątem jej obecności przebadać mieszkające z nim osoby. To, że nie mają objawów, nie znaczy, że nie są zainfekowane.

Jeśli badanie potwierdzi obecność pasożyta, leczeniem należy objąć całą rodzinę, także bezobjawowych nosicieli. Inaczej infekcja będzie krążyć i nawracać, bo domownicy będą zarażać się nawzajem.

Jak wykryć tego pierwotniaka?

Należy wykonać badanie kału. Próbkę do badania trzeba przygotować: gromadzić małe fragmenty odchodów przez trzy kolejne dni. Inaczej wynik będzie niemiarodajny, bo cysty lamblii opuszczają układ pokarmowy tylko od czasu do czasu. Badanie najlepiej powtórzyć po 2 lub 3 tygodniach, gdy ewentualnie dojrzeje kolejna grupa lamblii i zostanie wydalona z kałem. Zdarza się bowiem, że wyniki badania są fałszywie ujemne – laboratorium nie znalazło cyst w próbce kału, choć pasożyt bytuje w organizmie.

Niektórzy lekarze badają krew pacjenta i szukają antygenów lamblii. Badanie to jest jednak mało miarodajne, bo antygeny lamblii można łatwo pomylić z antygenami innych pierwotniaków. Czasem konieczne jest badanie zawartości dwunastnicy czy wycinka z jej błony śluzowej albo endoskopowe badanie jelita cienkiego.

Jak się go pozbyć?

Konieczne jest zażywanie leków z grupy chemioterapeutyków. Najczęściej stosuje się metronidazol i jego pochodne. Codziennie przez 3 do 10 dni jedną tabletkę. Gdy zakażenie jest przewlekłe i/lub nawraca, terapię przedłuża się do 3 tygodni. W czasie leczenia nie wolno pić alkoholu.

Tydzień po kuracji należy wykonać ponowne badanie kału, by się upewnić, że lamblie rzeczywiście zostały pokonane. Jeśli pasożyt okaże się odporny na działanie metronidazolu, lekarz zleci tzw. terapię dwulekową – łączącą metronidazol z innymi lekami. Podczas terapii trzeba wyeliminować z diety słodycze i węglowodany, przynajmniej proste (biała mąka i ryż, białe makarony, bułki). Lamblie nie cierpią pestek dyni, granatu, czosnku, oregano, rumianku, tymianku, goździków, bazylii, mięty oraz niektórych ryb, np. soli.

Profilaktyka

Trzeba często i dokładnie myć ręce. Zwłaszcza przed jedzeniem, po wyjściu z toalety i kontakcie ze zwierzętami. Dbajmy o czystość toalet, używając do dezynfekcji środków z chlorem. Często zmieniajmy ręczniki i pościel. Myjmy owoce i warzywa.

Chrońmy jedzenie przed muchami: mogą przenosić cysty lamblii. Pijmy wodę z pewnych źródeł lub przegotowaną.

Dr Marek Domański, lekarz rodzinny

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Nie dodają urody, do tego są bolesne i uciążliwe. Dokuczają nie tylko dorosłym, ale także dzieciom. Znamy sposoby, jak sobie z nimi skutecznie poradzić! więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.